Św. Hieronim ze Strydonu (+420), Ep. 124 ad Avito - błędy Orygenesa z Περι αρχῶν

      Św. Hieronim ze Strydonu, Doktor Kościoła, Ep. 124 ad Avito (tłum. ks. J. Czuj, PAX 1954, t. 3, ss. 235-252)

    1. Przed około dziesięciu laty przysłał do mnie święty mąż Pammachiusz czyjeś kartki zawierające przetłumaczone, a raczej sfałszowane księgi Orygenesa Περι αρχῶν; prosząc bardzo o to [por. ep. 83], aby przekład łaciński zachował treść zawartą w greckim tekście, aby bez pomocy tłumacza można było poznać w tym języku obie możliwości, czy autor powiedział to dobrze, czy źle. Spełniłem jego prośbę i posłałem mu książki; a gdy je przeczytał, przeraził się i zamknął je w skrzyni, aby nie rozeszły się po świecie i nie zraniły wielu dusz. Pewien brat, który był gorliwy w służbie Bożej, ale nie według tego, co wiedzieć należy [por. Rz 10, 2], prosił go, by mu to dał do przeczytania, zobowiązując się do szybkiego zwrotu; ze względu więc na brak czasu Pammachiusz nie mógł go podejrzewać o podstęp. Otrzymawszy do przeczytania brat ten postarał się o pisarzy, przepisał całe dzieło . i o wiele szybciej, niż przyrzekł, zwrócił kodeks. I z tą samą lekkomyślnością i — że oględnie powiem — głupotą, z jaką w karygodny sposób to dzieło przepisał, zaufał innym w sposób jeszcze bardziej karygodny. A ponieważ wielkie księgi omawiające zagadnienia mistyczne z trudnością mogą zachować skróty używane przy notowaniu, zwłaszcza, gdy są dyktowane ukradkiem i naprędce, więc tak w nich wszystko jest pomieszane, że brak tam porządku, a często i sensu. Dlatego prosisz, najdroższy Awicie, abym ci posłał ten egzemplarz, który niegdyś przełożyłem, ale nie wręczyłem nikomu, i który teraz przez wspomnianego brata został wydany w niegodziwy sposób. 

    2. Przyjmij więc to o co prosiłeś, ale z tą świadomością, że musisz w tym bardzo wiele rzeczy potępić i według słów Pańskich deptać skorpiony i węże [por. Łk 10, 19]. Zaraz w pierwszym tomie na przykład jest powiedziane, że Chrystus, Syn Boży, nie zrodził się, lecz został stworzony; że Bóg Ojciec z natury niewidzialny nawet przez Syna nie jest widziany; że Syn, który jest obrazem niewidzialnego Ojca, w porównaniu z Ojcem nie jest prawdą, a nam, którzy nie możemy dostrzec prawdy Boga wszechmocnego, ta prawda okazuje się w wyobraźni tak, że majestat i wielkość tego, który jest większy, odczuwamy u Syna nie wprost, ale przez opisanie. Czytamy dalej, że Bóg Ojciec jest światłością nie dającą się pojąć; że Chrystus w porównaniu z Ojcem jest małym odblaskiem, który nam wskutek naszej niedołężności wydaje się wielkim. Daje przykład na dwóch statuach: większej i maleńkiej; pierwsza napełnia świat i z powodu swej wielkości jest poniekąd niewidzialna, druga podpada pod zmysł wzroku; z pierwszą porównuje Ojca, a z drugą Syna. Boga Ojca wszechmocnego nazywa dobrym o dobroci doskonałej; Syn nie jest dobry, lecz jest do pewnego stopnia tchnieniem i obrazem dobroci, tak że nie może być nazwany bezwzględnie dobrym, lecz z dodatkiem, jak dobry pasterz i inne podobne. Twierdzi, że trzecim co do godności i zaszczytu po Ojcu i Synu jest Duch Święty. Mówi najpierw, że nie wie, czy jest On stworzony, czy niestworzony, ale następnie wyraził swą myśl twierdząc, iż z wyjątkiem Boga Ojca wszystko jest stworzone; że i Syn mniejszy jest od Ojca dlatego, że przyszedł po Nim, i że Duch Święty jest niższy od Syna i że przebywa we wszystkich świętych. Z tego wnioskuje, że moc Ojca jest większa niż moc Syna i Ducha Świętego, a znów moc Syna jest większa niż moc Ducha Świętego, a dalszy wniosek, że moc Ducha Świętego jest większa niż wszystko, co nazywamy świętym. 

    3. Gdy doszedł do stworzeń rozumnych i powiedział, że one przez zaniedbanie swych obowiązków upadły i przybrały ciała ziemskie, dodał także to: „Jest dowodem wielkiego niedbalstwa i bezczynności, że każdy do tego stopnia upada i zatraca swą godność, iż wskutek przewinień może połączyć się z grubą cielesną naturą nierozumnych zwierząt“ [Orig. Περι αρχῶν, 1, 4, 1]. A następnie mówi: „Pod wpływem tych rozpraw mniemam, że jedni z własnej woli są w liczbie świętych i w służbie Bożej, a inni z własnej winy odstąpili od świątobliwości i wpadli w tak wielką niedbałość, że nawet obracają się w przeciwne moce“ [Orig. Περι αρχῶν, 1, 5, 5]. I mówi dalej, że z końca rodzi się początek, a z początku koniec, i że wszystko tak się zmienia, że i ten, kto teraz jest człowiekiem, może w innym świecie stać się demonem; a kto jest demonem, wskutek zaniedbania obowiązków może być skazany na przybranie materialnego ciała, to znaczy — może stać się człowiekiem. I do tego stopnia miesza wszystko, że według niego archanioł może stać się diabłem, a znów diabeł może się przemienić w anioła. „A ci, którzy się co prawda zachwiali, ale pomimo potknięcia nie upadli, będą poddani całkowicie kierownictwu władzy: Księstwom, Władzom, Tronom, Panowaniom, aby one ich wiodły ku lepszemu, i może z tych ludzi powstanie rodzaj ludzki na którymś świecie, kiedy według Izajasza stanie się nowe niebo i ziemia [Iz 66, 22]. Ci zaś, którzy nie zasłużą na to, aby przez człowieczeństwo powrócić do stanu pierwotnego, staną się diabłem i jego aniołami oraz najgorszymi demonami; odpowiednio do zasług w poszczególnych światach otrzymają różne urzędy h Same zaś demony i rządcy ciemności [Orig. Περι αρχῶν, 1, 6, 3], o ile zechcą się nawrócić ku lepszemu, staną się ludźmi na jakimś świecie lub w światach i w ten sposób wracają do pierwotnego stanu, mianowicie wskutek cierpień i mąk, jakie przez krótszy lub dłuższy czas będą znosili trwając celem poprawy w ciałach ludzkich, znów dojdą do godności aniołów. Z tego jasno wynika, że wszystkie istoty rozumne mogą powstać z ludzi i to nie raz, i nie tylko wyjątkowo, ale często; a my będziemy albo aniołami, albo jeśli zgrzeszymy jeszcze większym niedbalstwem — demonami. A znów jeśli demony zechcą trwać w cnocie, dochodzą do godności aniołów. 

    4. Mówi on także, że substancja materialna całkowicie, zniszczeje albo na końcu wszystkie ciała będą tym, czym teraz jest eter i powietrze, czy też, jeśli to można sobie wyobrazić, innym ciałem prostszym i czystszym. Wobec tego jest jasne, co Orygenes sądzi o zmartwychwstaniu. Uważa on, że słońce, księżyc i inne gwiazdy są stworzeniami żyjącymi. Co więcej, podobnie jak my ludzie za pewne grzechy zostaliśmy przyodziani ciężkimi ciałami materialnymi, tak i światła niebieskie otrzymały różne ciała, aby świeciły mniej lub więcej, a demony z powodu jeszcze większych wykroczeń zostały odziane ciałem spiżowym. Według Apostoła wszelkie stworzenie jest poddane znikomości i jest uwalniane ku objawieniu synów Bożych [por. Rz 8, 19-20] I aby ktoś nie mniemał, że to, co mówię, jest moim wymysłem, przytoczę jego [Orygenesa] własne słowa: „Przy końcu świata i dokonaniu się [wieków], kiedy Pan wypuści dusze oraz stworzenia rozumne jakby z jakichś potrzasków oraz więzień, wtedy jedne z nich będą szły wolniej z powodu swej gnuśności, drugie polecą szybkim lotem dzięki swej pracowitości. I ponieważ wszystkie mają wolną wolę i z własnego popędu mogą wybrać albo cnoty, albo grzechy, wobec tego tamte będą w znacznie gorszym położeniu, niż są teraz, a te dojdą do lepszego stanu. Albowiem różne dążenia i odmienne wole skłaniające się w tę lub drugą stronę otrzymują też różne stany, to znaczy, że aniołowie stają się ludźmi lub demonami, a znów z demonów stają się ludzie lub aniołowie" [Orig. Περι αρχῶν, 1, 7, 5].
    Nad tym wszystkim obszernie się rozwodził twierdząc, że diabeł jest zdolny do cnoty, ale jeszcze nie chce się zabrać do jej wykonania. W końcu bardzo długo rozprawiał nad tym, że anioł, dusza albo przynajmniej demon — sądzi, że mają one wszystkie tę samą naturę, a różne wole — wskutek wielkiego przewinienia i głupoty może stać się zwierzęciem. Lepiej być nierozumnym zwierzęciem, lepiej mieszkać w falach morskich lub przybrać ciało któregokolwiek zwierzęcia niż być narażonym na męki i na palący ogień. Wskutek tego musimy się lękać mięsa nie tylko zwierząt czworonożnych, ale i ryb. A wreszcie po tak bezbożnej rozprawie, którą zranił duszę czytelnika, lęka się, aby go nie posądzono o wyznawanie nauki Pitagorasa głoszącego metempsychozę, dlatego mówi: „To naszym zdaniem nie są dogmaty, lecz tylko dociekania i przypuszczenia, aby się nie zdawało, że nad tymi rzeczami nie zastanawiałem się zupełnie“ [Orig. Περι αρχῶν, 1, 8, 4].

    5. W drugiej księdze twierdzi, że istnieją niezliczone światy. Przy tym nie sądzi według Epikura, że równocześnie istnieje wiele światów podobnych do siebie, ale uważa, że po skończeniu się jednego świata następuje początek drugiego i że przed istnieniem naszego świata był inny świat, a po jego skończeniu nastąpi inny, a po nim znów inny, i tak znów jedne po drugich. I wątpi, czy jeden świat tak będzie pod każdym względem podobny do drugiego, że mogłoby się zdawać, iż nie różnią się niczym między sobą; czy też jeden świat nie będzie nigdy cał

kowicie podobny do innego świata. I znów za chwilę mówi (jak tego wymaga porządek dysputy): „Jeśli wszystkie stworzenia żyć będą bez ciała, wszelka cielesna natura zniszczeje i obróci się w nicość, bo uczyniona była z niczego, i nadejdzie czas, kiedy użycie jej znów będzie potrzebne“ [Orig. Περι αρχῶν, 2, 3, 2]. A następnie: „A jeśli, jak wskazuje rozum i powaga Pisma, to, co skazitelne, przyoblecze się w nieskazitelność, a to, co śmiertelne, przyoblecze się w nieśmiertelność [por. 1 Kor 15, 53-54], wtedy zwycięstwo pochłonie śmierć i zapewne zniknie wszelka cielesna natura, w której jedynie może działać śmierć“ [Orig. Περι αρχῶν, 2, 3, 3]. A za chwilę mówi: „Jeśli to nie jest przeciwne wierze, będziemy może kiedyś żyli bez ciała. A jeśli tego, kto doskonale poddany jest Chrystusowi, tak się pojmuje, jak gdyby nie miał ciała, a wszyscy powinni być poddani Chrystusowi, to i my wyzwolimy się z ciał, kiedy będziemy Mu doskonale poddani" [Orig. Περι αρχῶν, 2, 3, 3]. W tym samym miejscu czytamy: „Gdy wszyscy będą poddani Bogu, wszyscy złożą ciała i wtedy w nicość się obróci wszelka natura rzeczy cielesnych. Ale znów powstanie, jeśli konieczność zażąda tego, po raz drugi z powodu upadku stworzeń rozumnych. Bóg bowiem zostawił dusze na walkę i zmaganie się, aby zrozumiały, że pełne i doskonałe zwycięstwo osiągnęły nie z własnej mocy, lecz z łaski Bożej. I dlatego sądzę, że ze względu na różne przyczyny powstają różne światy i że upada błąd tych, którzy twierdzą, iż światy są do siebie podobne“ [Orig. Περι αρχῶν, 2, 3, 2]. I dalej: „W związku z końcem nasuwają mi się trzy przypuszczenia, niechaj czytelnik sam dojdzie, które z nich jest prawdziwe i lepsze. Albo będziemy żyli bez ciał i jako poddani Chrystusowi będziemy poddani Bogu i Bóg będzie wszystkim we wszystkich [por. 1 Kor 15, 28]; albo tak jak wszystko poddane jest Chrystusowi i z samym Chrystusem będzie poddane Bogu i złączone przymierzem, tak wszelka substancja będzie doprowadzona do najlepszej jakości i rozpłynie się w powietrze (eter), które ma naturę czystą i prostą; albo też owa sfera, którą wyżej nazwałem απλανή — stała, i to wszystko, co się w niej mieści, rozpłynie się w nicość; a ta, która zawiera i opasuje ciała niebieskie, nazywać się będzie ziemią dobrą; a także druga sfera, która też ziemię okrąża kolistym ruchem i nazywa się niebem, zostanie zachowana na mieszkanie świętych" [Orig. Περι αρχῶν, 2, 3, 7] 

    6. Czyż przez taki sposób mówienia nie naśladuje jawnie błędów pogańskich i czyż nie narzuca prostocie chrześcijańskiej majaczeń filozofów? W tej samej księdze mówi: „Pozostaje to, że Bóg jest niewidzialny. A jeśli jest niewidzialny z natury, w takim razie również dla Zbawiciela będzie niewidzialny“ [Orig. Περι αρχῶν, 2, 4, 3]. A poniżej: „Żadna inna dusza, która wstępuje do ciała ludzkiego, nie zawiera w sobie tak czystego i rdzennego podobieństwa do poprzedniego stanu, jak ta, o której mówi Zbawiciel: Nikt mi nie odbierze duszy mojej, ale ja oddaję ją z własnej woli" [por. J 10, 18; Orig. Περι αρχῶν, 2, 6, 3]. A na innym miejscu: „Dlatego z nieskończoną ostrożnością należy postępować, aby dusze po osiągnięciu zbawienia i dojściu do życia szczęśliwego nie przestały być duszami. Podobnie bowiem, jak Pan i Zbawiciel przyszedł szukać i zbawiać, co było zginęło [por. Łk 19, 10], aby już nie było zgubionym, tak dusza, która zginęła i dla której zbawienia Pan przyszedł, gdy będzie zbawiona, przestanie być duszą. Trzeba by i to również zbadać, czy podobnie jak zguba, która niegdyś nie była zgubą i kiedyś nią nie będzie, tak i dusza niegdyś duszą nie była i nadejdzie czas, że nią nie będzie" [Orig. Περι αρχῶν, 2, 8, 3]. A po długiej rozprawie o duszy to dodał: Νσῦς — mens, to jest umysł, po upadku stał się duszą, a znów dusza wyćwiczona w cnotach stanie się umysłem. Możemy się przekonać badając duszę Ezawa, że za dawne grzechy był on skazany na gorsze życie [por. Mal 1, 2-3]. Trzeba się również zastanowić nad ciałami niebieskimi, ponieważ dusza słońca — a może należy ją określić inną nazwą — nie zaczęła istnieć z chwilą stworzenia świata, ale jeszcze zanim wzeszło to świecące i gorejące ciało. Podobnie sądzimy o księżycu i gwiazdach, że z poprzednich przyczyn, choć niechętnie, zmuszone zostały poddać się próżności i ze względu na przyszłe nagrody czynić wolę nie swoją, lecz Stwórcy, który każdemu wyznaczył obowiązki" [Orig. Περι αρχῶν, 2, 8, 3].

    7. Również ogień piekielny i męki, jakimi Pismo św. grozi grzesznikom, uważa on nie za kary rzeczywiste, lecz istniejące w sumieniu grzeszników, „kiedy to wskutek Bożej mocy i potęgi przed naszymi oczyma stają w pamięci wszystkie występki; jakby z jakichś nasion, które pozostały w duszy, rodzi się cały posiew grzechów; i cokolwiek uczyniliśmy w życiu haniebnego i bezbożnego, to wszystko rysuje się przed naszym wzrokiem jak obraz, a dusza patrząc na przeszłe rozkosze ponosi karę: żarem ją pali sumienie i szarpie jakby kolcem żal.“ I dalej: „Chyba, że może to ciało grube i ziemskie należy nazwać mgłą i ciemnością; a po skończeniu tego świata, gdy trzeba będzie przejść do innego, znowu z niego weźmie początki narodzin“ [Orig. Περι αρχῶν, 2, 10, 8]. Mówiąc to wyraźnie broni metempsychozy Pitagorasa i Platona. A przy końcu drugiej księgi rozprawiając o naszej doskonałości mówi: „I gdy takie poczynimy postępy, że już nie będziemy ciałem ni materią, a może nawet i duszami, wtedy umysł i czucie po dojściu do doskonałości nie będą już zaciemnione przez namiętność, jakby przez mgłę, i wpatrywać się będą twarzą w twarz w rozumne i dostępne poznaniu substancje“ [Orig. Περι αρχῶν, 2, 11, 7]. 

    8. W księdze trzeciej są również takie błędy. „A jeśli raz przyjęliśmy, że z uprzednich przyczyn jedno naczynie zostało stworzone ku chwale, inne ku zelżywości [por. 2 Tm 2, 21; Rz 9, 21], to dlaczego nie badamy tajemnicy duszy i nie pojmujemy tego, że zanim Jakub pozbawił Ezawa pierwszeństwa i zanim Ezaw został pokrzywdzony przez brata [Rdz 25, 25], dusza jednego i drugiego już dawno popełniła czyn, za który w jednym stała się przedmiotem miłości, w drugim — nienawiści [Mal 1, 2-3]". I dalej: „Na to zaś, aby jedne dusze były ku chwale, a inne ku zelżywości, muszą istnieć zasługi i przyczyny dawniejsze“ [Orig. Περι αρχῶν, 3, 1, 22]. I w tym miejscu mówi: „Według mnie zaś, jeśli naczynie, które na podstawie uprzednich zasług zostało uczynione ku chwale, nie uczyni dzieła godnego swej nazwy, to stanie się w innym świecie naczyniem zelżywości; i na odwrót, inne naczynie, które z powodu dawnej winy otrzymało nazwę zelżywości, a zechce się poprawić w obecnym życiu, stanie się w nowym stworzeniu naczyniem poświęconym i użytecznym Panu, a przydatnym do wszelkiego dzieła dobrego“ [por. 2 Tm 2, 21; Orig. Περι αρχῶν, 3, 1, 23]. I zaraz dodaje: „Sądzę, że niektórzy ludzie zaczynając od małych błędów mogą dojść do tak wielkiej nieprawości — o ile nie zechcą się nawrócić ku lepszemu i przez pokutę poprawić się z grzechów — iż mogą stać się mocami przeciwnymi; i na odwrót, niektórzy spośród nieprzyjaciół i przeciwników do tego stopnia przez długie wieki stosują lekarstwo na swe rany i hamują swoje niegdyś liczne występki, że z kolei zajmują miejsce najlepszych. Często mówiliśmy, że w ciągu nieskończonych wieków, w których dusza istnieje i żyje, niektóre dusze do tego stopnia popadły w zło, że zajmują ostatnie miejsce złości, a znów niektóre takie czynią postępy, że z ostatniego stopnia złości dochodzą do doskonałej i zupełnej cnoty" [Orig. Περι αρχῶν, 3, 1, 23]. Tymi powiedzeniami usiłuje wykazać, że także ludzie, to jest dusze, mogą stać się demonami, i na odwrót, demony mogą wrócić do godności aniołów. W tej samej księdze mówi: „I tego należy dochodzić, dlaczego na duszę ludzką wpływają raz te, drugi raz inne moce ciągnąc ją w różne strony“ [Orig. Περι αρχῶν, 3, 3, 5]. I sądzi, że niektóre dusze miały zasługi, zanim wstąpiły w ciała, tak jak na to wskazuje zachowanie Jana, który się poruszył w żywocie matki swej, gdy Elżbieta słysząc pozdrowienie Maryi wyznała, że nie jest godna rozmawiać z Nią [por. Łk 1, 41-45]. I natychmiast dodaje: „A przeciwnie dzieci, a nawet niemowlęta, bywają opętane przez złe duchy i przez to otrzymają natchnienie właściwe wieszczkom i wróżbitom do tego stopnia, że nawet demon Pytona opanowuje niektórych od wczesnej młodości. A ten, kto uważa, że nic się nie dzieje bez woli Boga i że wszystkim rządzi Jego sprawiedliwość, nie może pojąć, że tamtych Opatrzność Boża opuściła, gdyż nie popełnili nic takiego, za co by musieli znosić takie szaleństwo" [Orig. Περι αρχῶν, 3, 3, 5]. 

    9. I znów o świecie mówi: „A mnie się wydaje, że przed istnieniem tego świata był inny świat i że po skończeniu tego świata będzie inny. Czy chcesz powiedzieć, że po zniszczeniu tego świata nastąpi inny? Posłuchaj, jak Izajasz mówi: Będzie niebo nowe i ziemia nowa, które ja czynię, by trwały przed obliczem moim [Iz 66, 22]. Czy chcesz wiedzieć, że przed stworzeniem tego-świata były w przeszłości inne światy? Posłuchaj Eklezjastesa: Cóż jest, co było? To, co będzie. A cóż jest, co się stało? To, co się stanie. I nie ma nic nowego pod słońcem, co by mogło mówić i rzec: Oto jest to nowe; już bowiem było w dawnych wiekach, które były przed nami [por. Koh 1, 9-10]. To świadectwo stwierdza, że światy nie tylko były, ale będą, co nie znaczy, że były razem i równocześnie wszystkie się stawały, ale jeden po drugim"  [Orig. Περι αρχῶν, 3, 5, 3]. I zaraz dodaje: „Sądzę, że mieszkanie Boże i prawdziwy pokój jest w górnej krainie, gdzie przebywały stworzenia rozumne i zażywały dawnej szczęśliwości, zanim zstąpiły niżej przechodząc ze sfer niewidzialnych w widzialne i spadając na ziemię odczuwały pragnienie posiadania ciała gęstego. Przeto Stwórca Bóg uczynił im ciała odpowiednie do niskich miejsc i zbudował ten świat widzialny; posłał na świat sługi dla zbawienia i naprawy tych, którzy upadli. Jedni z nich zajęli miejsca wyznaczone i służyli potrzebom świata, inni sumiennie wypełniali poruczone sobie obowiązki w poszczególnych czasach, które zna Stwórca Bóg. A z nich wyższe miejsca w świecie otrzymały słońce, księżyc i gwiazdy, które Apostoł nazywa stworzeniem [por. Rz 8, 20]. A to stworzenie poddane jest znikomości [por. Rz 8, 20], dlatego że odziane jest gęstym ciałem i wystawione na widok. A jednak nie ze swej woli poddane jest znikomości, lecz dla woli tego, który je poddał w nadziei.“ 4 I dalej: „Inni zaś w poszczególnych miejscach i czasach, które zna jedynie Stwórca świata, służą kierownictwem i tych uważamy za jego aniołów“ [Orig. Περι αρχῶν, 3, 5, 4]. A za chwilę: „Tym porządkiem całego świata rządzi Opatrzność; podczas gdy jedne Moce spadają z wielkiej wysokości, inne zwolna zsuwają się na ziemię; te schodzą dobrowolnie, tamte są strącone wbrew woli. Jedne ochotnie podejmują się posługi, aby podawać rękę spadającym, drugie z niechęcią i pod przymusem poddają się i muszą trwać przez długi czas w przyjętym na siebie obowiązku" [Orig. Περι αρχῶν, 3, 5, 4]. I dalej: „Z tego wynika, że z powodu różnych ruchów stwarzane są różne światy i że po tym, który zamieszkujemy, nastąpi inny świat, zupełnie odmienny. I nikt z wyjątkiem Boga, jedynego Stwórcy wszystkiego, nie może dzielić zasług czy sprowadzić wszystkiego do jednego końca ani w związku z upadkiem, ani z postępem, ani wtedy, gdy chodzi o nagrodę za cnotę, ani wtedy, gdy chodzi o karę za grzech, ani w czasie przeszłym, ani przyszłym, ani w minionych, ani w przyszłych czasach. On tylko zna przyczyny, dla których jednym pozwala kierować się własną wolą i od rzeczy wielkich staczać się powoli do najgorszych, innych zaczyna nawiedzać i stopniowo jakby podaniem ręki przywraca do dawnego stanu i umieszcza na wysokościach" [Orig. Περι αρχῶν, 3, 5, 5]. 

    10. A gdy zaczął rozprawiać o końcu, powiedział: „Ponieważ — jak już często mówiłem — początek rodzi się na nowo z końca, zachodzi pytanie, czy i wtedy będą ciała, czy też trzeba będzie kiedyś żyć bez ciała, gdy zostaną one wniwecz obrócone i czy należy wierzyć w życie bez ciała u istot niecielesnych tak samo jak u Boga. I nie ulega wątpliwości, że jeśli wszystkie ciała nazwane przez Apostoła widzialnymi [por. Kol 1, 16] należą do tego zmysłowego świata, to nastąpi życie bez ciała jako istot niecielesnych" [Orig. Περι αρχῶν, 3, 6, 1]. I dalej: „Także i to, co ten Apostoł mówi: Wszelkie stworzenie będzie wyzwolone z niewoli skażenia na wolność chwały synów Bożych [por. Rz 8, 21], tak rozumiem, że pierwszym stworzeniem nazywamy istoty rozumne i nie mające ciała, które nie służą skażeniu, ponieważ nie mają ciał, bo wszędzie, gdzie są ciała, zaraz następuje skażenie. Potem jednak zostaną wyzwolone z niewoli skażenia, kiedy odzyskają chwałę synów Bożych i Bóg będzie wszystkim we wszystkich [por. 1 Kor 15, 28]." I w tym samym miejscu: „Do uwierzenia zaś w niecielesny koniec wszystkich rzeczy zachęca nas ta modlitwa Zbawiciela, w której mówi: Aby jako ja i ty jedno jesteśmy, tak i oni byli jedno w nas [por. J 17, 21]. Albowiem powinniśmy wiedzieć, czym jest Bóg i czym będzie przy końcu Zbawiciel, i w jaki sposób przyobiecane jest świętym podobieństwo Ojca i Syna, aby podobnie jak Osoby Boskie stanowią w sobie jedno, tak i ci w Nich stanowili jedno. Bo albo należy przyjąć, że Bóg wszechświata jest odziany ciałem i podobnie jak my ciałami, tak On otoczony jest jakąś materią, aby na końcu święci mogli osiągnąć podobieństwo życia Bożego, albo jeśli to się nie godzi — przede wszystkim dla tych, którzy choćby w małej mierze pragną pojąć majestat Boży i ujrzeć chwałę tej natury niezrodzonej i przewyższającej wszystko — w takim razie musimy przyjąć jedno z dwojga: albo zwątpimy w podobieństwo Boże, jeśli zawsze będziemy mieli te same ciała, albo musimy ufać, że będziemy żyli takim samym życiem jak Bóg, jeśli obiecana nam jest szczęśliwość życia Bożego" [Orig. Περι αρχῶν, 3, 6, 1].

    11. Z tego wszystkiego widać, co [Orygenes] sądzi o zmartwychwstaniu, i że twierdzi, iż wszystkie ciała zginą. W ten sposób według niego będziemy bezcieleśni, tak jak nimi byliśmy, zanim zostaliśmy odziani grubymi ciałami. Dalej rozprawia o różnorodności światów i twierdzi, że z aniołów będą demony, z demonów aniołowie albo ludzie, i na odwrót, z ludzi demony i wszystko ze wszystkiego, a na zakończenie tak udowadnia swoje zdanie: „I nie ulega wątpliwości, że po upływie jakiegoś czasu znów materia zacznie istnieć i powstawać będą ciała, i budować się różnorakie światy ze względu na zmienną wolę stworzeń rozumnych, które staczając się stopniowo, aż do końca wszystkich rzeczy, od doskonałej szczęśliwości aż na samo dno, tak wielką napełniły się złością, że zamieniły się w istoty wręcz przeciwne, ponieważ nie chcą zachować pierwotnego stanu i posiadać nieskażonej szczęśliwości. I to trzeba wiedzieć, że wiele stworzeń rozumnych aż do drugiego, trzeciego i czwartego świata zachowuje naturę pierwotną nie dopuszczając do zmiany, inne, zaś tak mało utracą z dawnego stanu, że zdawać się będzie, iż prawie nic nie utraciły, a niektóre poniosą taką klęskę, że runą w ostateczną przepaść. A rządca wszystkiego, Bóg, w zakładaniu światów umie posługiwać się poszczególnymi jednostkami według zasługi, okoliczności i przyczyn, na których opierają się i od których rozpoczynają się rządy świata; wskutek tego ten, kto wszystkich przewyższył w nieprawości i zupełnie się zrównał z ziemią na innym świecie, jaki później ma być zbudowany, stał się diabłem zachowując tylko ślad stworzenia przez Pana, aby aniołowie szydzili z tych, którzy utracili pierwotną siłę" [Orig. Περι αρχῶν, 3, 6, 3].
    Tymi słowami to jedynie usiłuje wykazać, że ludzie, którzy na tym świecie grzeszą, mogą na innym świecie stać się diabłami i demonami, a znów obecne demony mogą na innym świecie przerodzić się w aniołów lub w ludzi. I po bardzo długim rozprawianiu, w którym dowodzi, że wszystko stworzenie cielesne zamieni się w ciało bezcielesne i delikatne, a wszelka substancja obróci się w jedno ciało najczystsze, jaśniejsze nad wszelki blask i takie, jakie ludzki umysł może sobie teraz wyobrazić, wreszcie dodał: ,,I będzie Bóg wszystkim we wszystkich, aby cała natura cielesna sprowadzona została do takiej substancji, która jest lepsza nad wszystko, mianowicie do Boskiej, nad którą nie ma lepszej“ [Orig. Περι αρχῶν, 3, 6, 9].

    12. Także w czwartą księgę, ostatnią w tym dziele, wplata rzeczy zasługujące na potępienie przez Kościół Chrystusowy: „I zapewne, jak ci, którzy na tym świecie umierają przez rozdział ciała i duszy, według różności uczynków zajmują różne miejsca w piekle, tak ci, którzy przez śmierć — że tak powiem — tracą prawo mieszkania w niebieskim Jeruzalem [por. Hbr 12, 22], zstępują do piekieł naszego świata, aby odpowiednio do jakości zasług różne na ziemi posiąść miejsca“ [Orig. Περι αρχῶν, 4, 10]. I dalej: „A ponieważ porównaliśmy dusze śpieszące z tego świata do piekieł z tymi duszami, które z wysokiego nieba przychodzą na naszą ziemię i do pewnego stopnia są martwe, musimy roztropnie wyjaśnić, czy to samo możemy powiedzieć także o narodzeniu każdej duszy, na przykład o tych duszach, które rodzą się na tej naszej ziemi, albo o tych duszach, które z piekła dążą do wyższej krainy, gdyż chcą się poprawić i przybierają ciało ludzkie, albo o tych, które z lepszych miejsc aż do nas zstępują; tak inne dusze, które z naszych siedzib dążą ku lepszym, biorą w swe posiadanie miejsca, które są wysoko na firmamencie; inne, które spadły z niebieskich aż na firmament, nie popełniły tak wielkiego grzechu, żeby zasłużyć na strącenie do tych miejsc, które my zamieszkujemy" [Orig. Περι αρχῶν, 4, 3, 11]. 
    W tych słowach usiłuje udowodnić, że także firmament, to jest niebo, jest piekłem w porównaniu z wyższym niebem, a ta ziemia, którą zamieszkujemy, w porównaniu z firmamentem nazywa się piekłem, a znów w porównaniu z piekłem, które jest pod nami, my nazywamy się niebem, tak że to, co dla jednych jest piekłem, dla drugich jest niebem. A niezadowolony z tego rozprawiania mówi; „Na końcu wszystkich rzeczy, kiedy powrócimy do niebieskiego Jeruzalem, przeciwne moce wzniecą wojny przeciwko ludowi Bożemu, aby męstwo tego ostatniego nie było pogrążone w bezczynności, lecz aby się ćwiczył do boju 1 miał zasób siły, której by nie mógł osiągnąć, gdyby nie opierał się dzielnie przeciwnikom, o których czytamy w Księdze Liczb [por. Lb 31], że zostali pokonani rozumem, porządkiem i zręcznością odpierania" [Orig. Περι αρχῶν, 4, 3, 12]. 

    13. I gdy powiedział, że według Objawienia Jana Ewangelia wieczna [Ap 14, 6], to jest ta, która będzie w niebie, o tyle przewyższa naszą Ewangelię, o ile nauczanie Chrystusowe przewyższa tajemnice Starego Prawa, w końcu dodał — a nawet myśleć o tym jest świętokradztwem — że dla zbawienia demonów Chrystus będzie cierpiał także w przestworzach i w górnych krainach. A chociaż tego nie powiedział, to jednak jasno wynika z tego, co następuje: Jak dla zbawienia ludzi stał się człowiekiem, aby ludzi uwolnić, tak i dla zbawienia demonów będzie Bogiem, ponieważ są to ci, dla których uwolnienia ma przyjść. By zaś nie sądzono, że twierdzę na podstawie własnego sądu, muszę przytoczyć jego własne słowa: „Podobnie bowiem, jak przez cień Ewangelii wypełnił (Chrystus) cień Prawa, tak — ponieważ wszelkie prawo jest i odbiciem, i cieniem obrzędów niebieskich — powinniśmy zbadać dokładnie, czy dobrze rozumiemy, że prawo niebieskie i ceremonie wyższego kultu nie mają pełności, ale wymagają prawdy Ewangelii. W Objawieniu Jana czytamy o niej jako o Ewangelii wiecznej, oczywiście w porównaniu z tą naszą Ewangelią, która jest przemijająca i głoszona w świecie i w czasie, który przeminie. A jeślibyśmy zechcieli sięgnąć nawet aż do Męki Pana Zbawiciela, chociaż śmiałą i lekkomyślną jest rzeczą szukać jego męki w niebie, to jednak, jeśli są duchowe nieprawości w przestworzach niebieskich [por. Ef 6, 12] i jeśli nie wstydzimy się wyznawać krzyża Pana z powodu zniszczenia tego, co Męką swoją zniszczył, dlaczego mamy się obawiać myśli, że także w górnych krainach przy końcu wieków coś podobnego powstanie, aby mieszkańcy wszystkich krain zostali zbawieni przez Jego mękę" [Orig. Περι αρχῶν, 4, 3, 13]. 

    14. I znów bluźniąc tak powiedział o Synu: „Jeśli bowiem Syn zna Ojca, to zdaje się, że przez to, iż zna Ojca, może Go ogarnąć umysłem; tak jak gdybyśmy powiedzieli, że umysł artysty obejmuje rozpiętość sztuki. I nie ma wątpliwości, że jeśli Ojciec jest w Synie, to ten, w którym On jest, pojmuje Go. Jeśli natomiast pojmowaniem nazywamy to, że ktoś pojmuje nie tylko zrozumieniem i mądrością, ale wszystko obejmuje mocą i potęgą, to nie możemy mówić, że Syn pojmuje Ojca. Ojciec zaś pojmuje wszystko, a wśród wszystkiego jest i Syn, więc i Syna pojmuje" [Orig. Περι αρχῶν, 4, 4, 8]. I abyśmy znali przyczyny, mocą których Ojciec pojmuje Syna, a Syn nie może pojąć Ojca, dołącza te słowa: „Niechaj ciekawy czytelnik docieka, czy Ojciec tak pojmuje samego siebie, jak jest pojmowany przez Syna, a znając słowa, które są napisane: Ojciec, który mię posłał, większy jest niźli ja [por. J 14, 28], musi przyznać, że prawdą jest, iż także w poznaniu Ojciec większy jest od Syna, ponieważ doskonalej i czyściej pojmuje samego siebie, niż pojmuje Go Syn" [Orig. Περι αρχῶν, 4, 4, 8].

    15. A że wierzy w metempsychozę i w zniszczenie ciał, wynika z tego miejsca: „A jeśli ktoś mógłby wykazać, że natura niecielesna i rozumna po wyzbyciu się ciała żyje sama przez się i że jest w gorszym położeniu, kiedy odziewa się ciałem, a w lepszym, kiedy je składa, nikt nie wątpi, że istnienie ciał jest sprawą poboczną i że istnieją one przez pewien czas i w związku z różnymi ruchami stworzeń rozumnych, raz powstają, aby odziały się nimi te, które tego potrzebują, drugi raz rozpływają się w nicość, gdy z tego zepsucia poprawiły się się ku lepszemu i tym następstwem wciąż się odmieniają" [Orig. Περι αρχῶν, 4, 4, 8]. I abyśmy nie uważali, że za mało jest bezbożności w tym, co dotychczas powiedział, na końcu tej samej księgi dodał: „Wszystkie rozumne natury, to jest Ojciec, Syn i Duch Święty, aniołowie, Potęgi, Panowania i inne Moce, a także i człowiek, według godności duszy mają jedną substancję“. Mówi: „Świadomością i rozumem obdarzoną naturę czuje Bóg i jednorodzony Syn Jego i Duch Święty; czują aniołowie i Potęgi, i inne Moce, czuje wewnętrzny człowiek, który został stworzony na obraz i podobieństwo Boże [Rdz 1, 27]. Z tego wynika, że Bóg i te stworzenia do pewnego stopnia mają jedną naturę" [Orig. Περι αρχῶν, 4, 4, 9]. Dodaje tylko jedno słowo, do pewnego stopnia, aby uniknąć zbrodni tak wielkiego świętokradztwa, i ten — który w innym miejscu nie chce przyznać, że Syn i Duch Święty mają tę samą substancję co Ojciec, aby się nie zdawało, że Bóstwo dzieli się na części — ten teraz hojnie przyznaje aniołom i ludziom naturę Boga wszechmocnego. 

    16. Wobec tego cóż za szaleństwo po dokonaniu niewielkich zmian dotyczących Syna i Ducha Świętego, które wykazywały otwarte bluźnierstwo, wyciągać na światło dzienne resztę tak, jak zostało napisane, i bezbożnie chwalić, chociaż oczywiście jedno i drugie wypłynęło z tego samego źródła bezbożności? Nie pora teraz na zwalczanie wszystkiego i należy przyjąć, że wszyscy, którzy pisali przeciw Ariuszowi, Eunomiuszowi oraz Manicheuszowi i różnym herezjom, odpowiedzieli również na te bezbożności. Ktokolwiek więc zechciałby czytać te księgi i obutymi nogami śpieszyć do Ziemi Obiecanej aby gdzieś nie był pokąsany przez węże i dotknięty łukowatą raną skorpiona, niech najpierw czyta tę książeczkę i niech wie, zanim wejdzie na drogę, czego ma się strzec.

Komentarze