Św. Augustyn z Hippony (+430), De civitate Dei, lib. XI, cap. XXIII - O błędnej nauce Orygenesa

      Św. Augustyn z Hippony, Doktor Kościoła, De civitate Dei, lib. XI, cap. 23 (PL 41, 336-337; CSEL 40.1, 544-547; tłum. ks. W. Kubicki, Kęty, 1998, ss. 426-428)

    [1] Ale co daleko więcej podziwu jest godne, to to, że nawet niektórzy spośród takich, co wespół z nami wyznają jeden tylko pierwiastek wszystkich rzeczy i - że wszelka natura, co nie jest Bogiem, tylko przez Boga stworzona być może, nie chcieli jednakże przyznać i szczerze w to uwierzyć, że przyczyną stworzenia świata, przyczyną tak słuszną i prostą jest to, iż Bóg dobry tworzy dobre rzeczy; i nie chcieli przyznać, żeby poza Bogiem były też rzeczy, które nie są tym, czym jest Bóg, a jednakże dobre są i nikt, jeno dobry Bóg je zdziałał. Lecz - powiadają oni - że dusze wprawdzie nie będące częściami Boga, lecz przez Boga uczynione, zgrzeszyły, odstępując od Stwórcy swego, i stopniowo, zależnie od ciężkości swoich grzechów, coraz niżej upadając z niebios aż do ziemi, zasłużyły sobie na umieszczenie ich w różne ciała, które są dla nich niby więzieniem. I te ciała stanowią świat. A więc przyczyną stworzenia świata nie było uczynienie dobra, lecz pohamowanie zła. Słusznie widzimy w tym winę Orygenesa. W księgach bowiem nazwanych przezeń περι αρχῶν, tj. o pierwiastkach, tak on to rozumiał i tak napisał. Nadziwić się niepodobna człowiekowi tak wysokiej wiedzy i tak w naukach kościelnych wyćwiczonemu, że po pierwsze nie zwraca uwagi na to, jak mniemanie jego przeciwne jest wyraźnej myśli zawartej w tym sławnym powiedzeniu Pisma Świętego, powtórzonym kilkakrotnie o wszystkich dziełach Bożych: „I widział Bóg, że jest dobre”, a po dokończeniu stwarzania wszystkiego, jeszcze z naciskiem wyrażonej: „I widział Bóg wszystko, co uczynił i oto dobre bardzo” chciał autor tych słów, żeby nikt nie przypuszczał innej przyczyny stworzenia świata, jak tylko tej, że dobre rzeczy przez Boga dobrego uczynione były. I gdyby w tym świecie nikt nie był zgrzeszył, świat byłby zdobny i bogaty tylko w dobre natury. A choć też i grzech powstał, bynajmniej przez to nie jest wszystko grzechem skażone, ponieważ daleko większa liczba dobrych duchów niebieskich zachowuje porządek swej natury. Ale i zła wola, co porządku natury swej zachować nie chciała, nie zdołała się przeto wyłamać spod praw Boga sprawiedliwego, wszystko dobrze porządkującego; albowiem, jak obraz wraz ze swymi ciemnymi barwami w stosownym miejscu nakreślonymi piękny jest, tak i całość wszechrzeczy, gdyby się w nią wpatrzeć można, nawet wraz z grzesznikami, piękna jest, chociaż gdy się z osobna samych grzeszników rozpatruje - brzydota ich jest wstrętna. 

    [2] Po wtóre, powinien był Orygenes i ci wszyscy, co tak mniemają, nad tym się zastanowić, że gdyby ich mniemanie prawdziwe było, że świat mianowicie dlatego uczyniony został, iżby dusze jako karę za swe grzechy otrzymały ciała, niby więzienia, do których są wtrącone, ciała wyższe i lżejsze za mniejsze grzechy, a niższe i cięższe- za grzechy ciężkie, to w takim razie skoro ludzie, nawet dobrzy, te ciała - więzienie mają; czarci, jako istoty najgorsze, tym bardziej mieć by powinny ciała ziemskie, ze wszystkich najniższe i najcięższe. Tymczasem, iżbyśmy rozumieli, że wartość duszy nie ma być oceniana jakością ciała, czart najprzewrotniejszy otrzymuje ciało powietrzne, a człowiek, choć też teraz zły, ale przecież nie tak zły jak szatan i nie tak przewrotny, jeszcze nawet zanim zgrzeszył, otrzymał ciało z mułu ziemi. Cóż głupszego powiedzieć można nad to, że Bóg Stwórca nie uczynił słońca przez nas widzialnego, słońca jedynego dla świata jedynego, ażeby ono było ku ozdobie i pożytkowi rzeczy cielesnych, lecz - że to się raczej gwoli temu stało, że jakaś dusza jedna tak zgrzeszyła, iż akurat zasłużyła na taki stopień kary, iżby w takim ciele zawarta została? A więc gdyby się przypadkiem zdarzyło, że nie jedna, lecz tak ze dwie albo i dziesięć, albo i sto dusz zupełnie by tak samo zgrzeszyły, to świat by miał wtedy sto słońc. Że tak się nie stało, to nie stąd pochodzi, żeby Mistrz-Twórca w cudownej opatrzności swojej tak miał zdziałać ku ozdobie i potrzebie rzeczy cielesnych, lecz prosty przypadek zdarzył, iż jedna jedyna dusza do takiego stopnia winy zgrzeszyła, że na uwięzienie w takim właśnie ciele ona jedna tylko zasłużyła. Zaiste, nie coraz większego upadku dusz hamować należało, dusz, o których sami nie wiedzą, co plotą, ale ich samych hamować by potrzeba, co plotą takie brednie nic a nic z prawdą wspólnego nie mające. Czy więc w tej odpowiedzi na trzy wyżej przez nas przytoczone pytania [por. rozdz. XXI], dotyczące wszelkiego stworzenia: kto je uczynił, przez co uczynił i dlaczego je uczynił, w odpowiedzi zawartej w słowach: „Bóg - przez Słowo - iż (stworzenie) dobre jest” - czy, powtarzam, w tej odpowiedzi okazuje się nam w tajemniczej głębi sama Trójca, to jest Ojciec i Syn, i Duch Święty, czyli też w tym miejscu Pisma Świętego jest trudność jakaś, nie pozwalająca nam na takie twierdzenie - bardzo by wiele o tym mówić trzeba i niepodobna wymagać od nas, byśmy to wszystko w jednej księdze rozwinąć zdołali.

Komentarze