Św. Jan od Krzyża OCD, Doktor Kościoła, Droga na Górę Karmel, II, 27 (tłum. o. Bernard Smyrak OCD, wyd. 8, Kraków 2014, ss. 359-362)
Mówi o drugim rodzaju objawień, czyli o odkrywaniu ukrytych tajemnic. Wyjaśnia, kiedy
one prowadzą do zjednoczenia z Bogiem, a kiedy są przeszkodą. Przestrzega, że szatan
łatwo może przez nie uwodzić.
1. Drugi rodzaj objawień nazywamy tutaj wyjawieniem ukrytych rzeczy i tajemnic. Mogą
one być dwojakie.
Jedne dotyczą samego Boga, a więc tajemnicy Trójcy Przenajświętszej i jedności Boga.
Drugie odsłaniają, czym jest Bóg w swych dziełach, zawierają więc pozostałe artykuły
naszej wiary katolickiej i prawdy z nimi złączone. W tych objawieniach zawierają się
przepowiednie proroków, obietnice i groźby Boga oraz inne rzeczy, które dokonały się
lub dokonują w związku ze sprawą wiary.
W tym dziele mieszczą się również poszczególne rzeczy, które Bóg objawia, ogólne lub
ściśle określone, jak np. wypadki dotyczące państw, narodów, stanów, rodzin i
pojedynczych osób.
W Piśmie świętym, a zwłaszcza w księgach prorockich mamy liczne tego przykłady. Są
tam bowiem wszelkie rodzaje objawień. Rzecz jest tak pewna, że nie trzeba na to
przytaczać dowodów. Zastrzegam wszakże, że tych objawień udziela Pan Bóg nie tylko
słowami, lecz także innymi sposobami, jak na przykład przez same znaki i figury, obrazy
czy podobieństwa, kiedy indziej znowu przez jedne i drugie razem. Widać to wyraźnie w
księgach prorockich, a szczególnie w całej Apokalipsie św. Jana. Są tam nie tylko
wszystkie rodzaje objawień, jakie wymieniliśmy poprzednio, lecz także rodzaje i
odmiany, o których tu mówimy.
2. Objawień tego drugiego rodzaju udziela Bóg komu chce, także i w naszych czasach.
Objawia więc niektórym osobom długość ich życia, trudy, jakie ich czekają, albo to co
zdarzyć się może tej lub innej osobie, temu lub innemu państwu, itd. Objaśnienie takie w
ścisłym tego słowa znaczeniu nie może być nazwane objawieniem, gdyż wszystko już
zostało dawniej objawione. Jest to raczej przedstawienie i wyjaśnienie tego, co już
zostało objawione.
3. Duch ciemności może się łatwo wmieszać w tego rodzaju objawienia. Otrzymuje je
bowiem dusza zazwyczaj przez słowa, figury i podobieństwa, więc szatan o wiele
łatwiej, aniżeli w objawieniach czysto duchowych, może tutaj zmyślać i przedstawiać
coś podobnego. Dlatego, gdyby pierwszym lub drugim z wymienionych tu sposobów
zostało nam objawione coś nowego i odmiennego na temat naszej wiary, żadną miarą nie
wolno nam tego przyjmować, choćbyśmy mieli oczywistą pewność, że nam to objawił
sam anioł z nieba. Takie polecenie daje wyraźnie św. Paweł: Licet nos, aut angelus de
coelo evangelizet vobis praeterquam quod evangelizavimus vobis, anathema sit; ―Ale
gdybyśmy nawet my lub anioł z nieba głosił wam Ewangelię różną od tej, którą wam
głosimy, niech będzie przeklęty (Ga 1, 8).
4. Ponieważ zaś co do istoty naszej wiary nie ma więcej artykułów do objawienia poza
tymi, które już zostały objawione Kościołowi, dusza nie tylko nie powinna przyjmować
tego, co na nowo zostało jej objawione odnośnie do wiary, lecz ponadto - z ostrożności,
by nie dopuścić jakichś ukrytych różnic i dla czystości duszy, którą utrzymywać ma w
wierze - powinna, chociażby objawiały się jej na nowo same prawdy już objawione, nie
dlatego w nie wierzyć, że się jej na nowo objawiają, lecz dlatego, że już wystarczająco
zostały objawione Kościołowi. Niech więc uchyla od nich rozum, a z całą prostotą
opiera się na nauce Kościoła, na jego wierze, która według słów św. Pawła wnika przez
zmysł słuchu (Rz 10, 17). Jeżeli więc nie chce być zwiedziona, niech zbytnio im nie
dowierza i niełatwo przyjmuje prawdy sobie objawione, choćby się jej wydawały
najprawdziwsze i najlepsze. Często bowiem szatan, chcąc oszukać duszę, przedstawia jej
początkowo prawdy słuszne i rzeczywiste. Tą drogą zdobywa jej zaufanie, a następnie
wprowadza ją w błędy. Czyni tak jak człowiek zszywający skórę, który najpierw
przesuwa twardy włosień, a dopiero potem przewleka wiotką nić, która sama, bez
włosienia nie mogłaby wejść.
5. Trzeba tu być bardzo czujnym. Chociażby bowiem nie było wspomnianego
niebezpieczeństwa oszukania, to jednak dusza nie powinna pragnąć jasnego rozumienia
w rzeczach wiary, ażeby mogła zachować czystą i całkowitą z niej zasługę, a także aby
przez tę noc rozumu dojść do boskiej światłości zjednoczenia z Bogiem. Wiele znaczy,
by zamykając oczy na jakiekolwiek nowe objawienia, trzymać się dawnych proroctw na
wzór św. Piotra. Chociaż bowiem na Taborze naocznie oglądał chwałę Syna Bożego, to
jednak w swym liście kanonicznym powiedział te słowa: Et habemus firmiorem
propheticum sermonem: cni benefacitis attendentes, etc.; ―I tak potwierdzona była
mowa proroków, której trzymając się, dobrze czynicie (2 P 1,19).
6. Jeżeli prawdą jest, że dla wspomnianych już przyczyn, należy zamykać oczy na
wskazane już objawienia rzeczy należących do wiary, to o ileż bardziej konieczne jest
nie dopuszczać i nie wierzyć pozostałym objawieniom odnoszącym się do innych
spraw? Zwyczajnie bowiem miesza się w nie szatan do tego stopnia, że uważam za
niemożliwą rzecz, by ten, kto nie stara się ich odrzucać nie został oszukany, jako że
szatan potrafi ustroić je w wielkie prawdopodobieństwo i pewność.
Dusza czysta, prosta, ostrożna i pokorna powinna opierać się tym objawieniom i
widzeniom tak usilnie, jak to czyni z wielkimi pokusami. Nie tylko więc nie powinna ich
chcieć, pragnąć, lecz ma zawsze usuwać je z tej drogi, która wiedzie do zjednoczenia
miłości. W tej myśli mówi Salomon: ―Cóż potrzeba człowiekowi szukać rzeczy
większych nad siebie‖ (Koh 7, 1), czyli nad możność jego pojęcia? Wskazuje tu na tę
prawdę, że dla osiągnięcia doskonałości nie ma żadnej potrzeby pragnąć rzeczy
nadprzyrodzonych sposobem nadprzyrodzonym, będącym ponad możliwości człowieka.
7. Na zarzuty i wątpliwości, jakie by się tu mogły nasunąć, była już dana odpowiedź w
rozdziałach 19 i 20 tej księgi. Nie poruszam więc tutaj tego zagadnienia. Powtarzam
tylko jeszcze raz ogólną przestrogę, aby się dusza wystrzegała tych objawień, a
postępowała ku zjednoczeniu czysta i bezpieczna w nocy wiary.
Św. Jan od Krzyża OCD, Doktor Kościoła, Droga na Górę Karmel, II, 21 (tłum. o. Bernard Smyrak OCD, wyd. 8, Kraków 2014, ss. 323-331)
Objaśnia, że Bóg, chociaż odpowiada niekiedy na to, o co Go prosimy, nie podoba sobie
w używaniu takich sposobów. Udowadnia, że chociaż Bóg zgadza się i odpowiada, to
jednak często gniewa się z tego powodu.
l. Ludzie duchowi sądzą czasem, że dobrą jest rzeczą ciekawość, z jaką pragną się
dowiedzieć pewnych rzeczy sposobem nadprzyrodzonym. Uważają to za dobre i miłe
Bogu na podstawie tego, że Bóg odpowiada czasem na te ich pragnienia. Chociaż
rzeczywiście jest prawdą, że Pan Bóg czasem odpowiada, nie jest to jednak sposób
właściwy i Bóg tego nie chce. Raczej przeciwnie, często się gniewa, gdyż to Go obraża.
Przyczyna leży w tym, że żadnemu stworzeniu nie wolno wychodzić poza granice, jakie
Bóg zakreślił jego stanowi według natury. Naznaczył On ludzkiemu rozumowi naturalne
granice działalności. Toteż nie wolno człowiekowi poza nie wykraczać, a odkrywanie
rzeczy sposobem nadprzyrodzonym jest wychodzeniem z granic naturalnych. Jest to
więc rzeczą niedozwoloną i Bóg tego nie chce, gdyż obraża Go to wszystko, co jest
niedozwolone. Dobrze o tym wiedział król Achaz, bo chociaż z woli Boga mówił mu
Izajasz, by prosił o jakiś znak, nie chciał tego uczynić i odpowiedział: Non pętam et non
tentabo Dominum: ―Nie będę prosił i nie będę kusił Pana‖ (Iz 7, 12). Odnoszenie się
więc do Boga drogami nadzwyczajnymi, tj. nadprzyrodzonymi, jest Jego kuszeniem.
2. Może więc ktoś zapytać: jeśli Bóg tego nie chce, dlaczego czasem odpowiada?
Powiem przede wszystkim, że [niekiedy takie odpowiedzi daje szatan. Lecz jeśli i Bóg
odpowiada,] czyni to dla słabości duszy, by nie wpadła w przygnębienie, nie zawracała z
drogi, którą chce iść i nie sądziła, że Bóg jest dla niej zbyt surowy, a przez to nie była
wystawiona na zbyt wielką próbę. Czasem znowu dla innych, Bogu tylko znanych
przyczyn wynikających ze słabości danej duszy, widzi On, że odpowiedzieć należy i
zniża się ku niej tą drogą. Czyni tak przeważnie z duszami słabymi i wątłymi, by im dać
zakosztować smaku i bardziej zmysłowej słodyczy w przestawaniu z Sobą. Nie jest to
jednak dowodem, że Pan Bóg podoba sobie w takich sposobach obcowania, czy w takiej
drodze. Jeśli dzieje się tak, to tylko dlatego, że, jak mówiliśmy, Bóg daje każdemu
według jego właściwości, jest bowiem jak źródło, z którego każdy czerpie swoim
naczyniem. Wyjątkowo pozwala używać przewodów nadzwyczajnych, ale nie znaczy to,
że wolno za ich pomocą otrzmywać wodę. Od Niego to zależy, kiedy, jak i komu zechce
tym sposobem udzielić, my nie mamy do tego żadnego uprawnienia. Widząc więc
nieraz, jak mówiliśmy, dusze dobre i proste, nie odmawia im, by ich nie zasmucać i
odpowiada na ich żądanie. Ale nie jest to dowodem, że ten sposób jest Mu miły.
3. Wyjaśnimy to lepiej na przykładzie. Ojciec rodziny ma na stole zastawione liczne i
rozmaite potrawy, jedne lepsze od drugich. Dziecko prosi go nie o najlepszą, lecz o
pierwszą, która mu się spodoba. Prosi o nią, bo uważa ją za najlepszą dla siebie. Ojciec
widząc, że choćby dziecku dał lepszą potrawę, ono jej nie przyjmie, a tylko tę, o którą
prosi, bo ma ochotę tylko na tamtą, by więc dziecko nie odeszło bez swego posiłku i zmartwione, da mu, choć ze smutkiem, tę potrawę, której pożąda. Podobnie uczynił Bóg
z synami Izraela, gdy Go prosili o króla; dał im go, ale z wielką niechęcią, bo nie było to
dla ich dobra. Do Samuela zaś rzekł wtedy: Audi vocem populi in omnibus quae
loquuntw tibi: non enim te abiecerunt, sed me; to znaczy: ―Słuchaj głosu ludu tego i daj
im króla, o którego cię proszą, bo nie ciebie odrzucili, ale mnie, żebym nie królował nad
nimi‖ (l Sm 8, 7). W podobny sposób ustępuje Bóg duszom i pozwala im na to, co mniej doskonałe, gdyż one nie chcą czy nie umieją iść inną drogą. Doznają także
niekiedy subtelnych wrażeń i słodyczy w duchu lub uczuciu, bo nie dorosły do
mocniejszego i trwalszego pokarmu, to jest do trudów krzyża Jego Syna. Pragnie jednak,
by się tego krzyża trzymały więcej niż czegokolwiek innego.
4. Takie pragnienie poznawania rzeczy drogą nadprzyrodzoną uważam za gorsze niż
pragnienie smaków duchowych dla zmysłów. Nie wiem bowiem, czy dusza, która ich
pożąda, może uniknąć grzechu, przynajmniej powszedniego, choćby miała wiele
dobrych intencji i była już posunięta w doskonałości. Odnosi się to i do tego, kto jej daje
takie rozkazy i na to pozwala. Taka droga nadzwyczajna jest niepotrzebna, mamy
bowiem rozum, prawo i naukę Ewangelii, które aż nadto wystarczają. Nie ma takich
trudności czy potrzeb, których by nie można było rozwiązać za ich pomocą i to z
większym upodobaniem Bożym i z większym pożytkiem dusz.
Tak dalece też musimy posługiwać się rozumem i nauką Ewangelii, że chociażby za
naszym staraniem, czy wbrew naszej woli, objawiono nam jakieś rzeczy
nadprzyrodzone, musimy je dobrze zbadać, czy są zgodne z rozumem i Ewangelią. I to
tylko możemy z nich przyjąć, co się z nimi zgadza, nie dlatego, że były objawione, ale
dlatego, że są z nimi zgodne, nie przykładając oczywiście żadnego znaczenia do
objawienia; przeto należy zbadać takie rzeczy objawione dokładniej niż gdyby nie było
co do nich objawienia, bo szatan po to wmawia również wiele rzeczy prawdopodobnych,
zgodnych z rozumem i spełniających się, ażeby przez nie uwodzić.
5. Nie ma więc w naszych potrzebach, pracach i trudnościach lepszego i pewniejszego
środka jak modlitwa i ufność, że Bóg im zaradzi przez te środki, które Jemu się
podobają. Potwierdza to Pismo święte, gdzie czytamy, że kiedy król Jozafat był w
wielkim ucisku, otoczony nieprzyjaciółmi, poszedł na modlitwę i tak się skarżył Bogu:
Cum ignoremus quid facere debeamus, hoc solum habemus residui, ut oculos nostros
dirigamus ad te; ―Gdy nie wiemy, co czynić mamy - z powodu braku środków - to
tylko nam zostaje, abyśmy oczy nasze podnieśli do Ciebie‖ (2 Krn 20,12), ażebyś Ty
zaradził, jak Ci się najlepiej podobać będzie.
6. Chociaż Bóg czasem odpowiada na żądanie dusz, to niekiedy jednak na nie się obraża.
Można to już zrozumieć z tego, cośmy powiedzieli, ale dobrze będzie potwierdzić to
świadectwami Pisma świętego.
a) W pierwszej Księdze Królewskiej (28, 6 nn) czytamy, że Saul zapragnął mówić ze
zmarłym prorokiem Samuelem. Ukazał mu się ten prorok, jednak z tego powodu
zagniewał się Bóg i dlatego Samuel zganił mocno Saula za to, że to uczynił: Quare
inquietasti me utsuscitarer? ―Dlaczego nie dajesz mi spokoju i wywołujesz mnie?‖ (l
Sm 28, 15).
b) Na innym miejscu czytamy, że chociaż Bóg odpowiedział synom Izraelowym,
udzielając im mięsa, o które prosili, zagniewał się jednak na nich i ukarał ich ogniem z
nieba. Jest o tym mowa w Księdze Liczb (11, 32-33) i mówi o tym Dawid: Adhuc escae
eorum erant in ore ipsorum, et ira Dei descendit super eos; ―Jeszcze pokarm był w ich
ustach, a gniew Boży zstąpił na nich‖ (Ps 77, 30-31).
c) W tej samej Księdze Liczb czytamy, że Bóg rozgniewał się na proroka Balaama za to,
że poszedł do Madianitów, zawezwany przez ich króla Balaka, mimo że przecież Bóg
zgodził się na to; on jednak miał ochotę tam się udać i prosił o to Boga. Gdy był już w
drodze, ukazał mu się anioł z mieczem, zagroził śmiercią i rzekł: Peryersa est via tua
mihique contraria; ―Przewrotna jest droga twoja, a mnie przeciwna‖ (Lb 22, 32). I
dlatego chciał go anioł zabić.
7. Widać więc z tego, że Pan Bóg nieraz ustępuje, ale jest obrażony żądaniami dusz.
Wiele na to jest przykładów w Piśmie świętym i poza nim. Przytaczanie ich jednak
byłoby zbyteczne, gdyż rzecz jest jasna.
Powtarzam tylko, że jest bardzo niebezpieczne chcieć obcować z Bogiem za pomocą
tych dróg. Kto więc przywiązuje się do nich, popadnie w błędy i narazi się na
zawstydzenie. Kto im kiedykolwiek zaufał, wie o tym dobrze z własnego doświadczenia.
Zachodzą tu bowiem trudności w należytym zrozumieniu słów i widzeń pochodzących
od Boga, jak również trudności w rozróżnianiu ułud złego ducha. Szatan bowiem
postępuje z duszą zazwyczaj w taki sposób, jak Bóg zwykł postępować. Przedstawia jej
więc obrazy tak podobne do tych, jakie Bóg jej ukazywał, wkradając się jak wilk w
owczym odzieniu między trzodę, że tylko z trudem można je odróżnić. Objawia on
duszom wiele rzeczy prawdziwych, pewnych i zgodnych z rozumem, przez które one
łatwo dadzą się uwieść. Sądzą bowiem, że skoro się rzeczywiście spełniają, pochodzą od
Boga. Nie myślą o tym, że ktoś, kto ma jasne, światło rozumu, łatwo może poznać wiele
rzeczy przeszłych i przyszłych, uwzględniając ich przyczyny. Ponieważ zaś szatan
posiada to światło niezmiernie żywe, więc również z największą łatwością może
przewidzieć z danej przyczyny dany skutek, choć ten nie zawsze musi nastąpić, bo
wszystkie przyczyny zależą od woli Bożej.
8. Podamy przykład. Szatan widzi, że warunki na ziemi, w powietrzu i w pewnych
porach roku tak się układają, iż z konieczności po pewnym czasie wytworzy się
atmosfera powodująca choroby. Będzie ona dla ludzi zabójcza i spowoduje większą lub
mniejszą zarazę. Zobacz więc, skąd poznał przyczynę zarazy. I cóż wielkiego, jeżeli
szatan objawi to duszy mówiąc: ―Od dziś za rok czy pół roku przyjdzie zaraza‖, i to
okaże się prawdą? Oto proroctwo szatana. W podobny sposób może poznać trzęsienie
ziemi, podpatrując, jak się jej wnętrze napełnia powietrzem. Może następnie powiedzieć
innym: ―W tym czasie będzie trzęsienie ziemi‖. Takie poznanie jest wynikiem
naturalnego bystrego rozumowania, do którego wystarcza dusza wolna od namiętności.
Mówi bowiem Boecjusz: Si vis ciaro lumine cernere verum, gaudia pelle, timorem
spemque fugato, nęć dolor adsit; ―Jeżeli chcesz w jasnym świetle poznać prawdę,
odrzuć od siebie radość, strach, nadzieję i ból.
9. Tak samo można przewidzieć zdarzenia nadprzyrodzone w ich przyczynach
naturalnych na podstawie działania Opatrzności Bożej. która sprawiedliwie i
niezawodnie interweniuje, gdy tego wymagają dobre lub złe sprawy synów ludzkich. I
tak na przykład można poznać sposobem naturalnym, że ta lub owa osoba, to czy inne
miasto lub w ogóle cokolwiek zbliża się do pewnej konieczności, takiego czy innego
kresu, w którym Bóg, według swej Opatrzności i sprawiedliwości, musi wystąpić
zgodnie z tym, czego wymagają okoliczności. z karą czy nagrodą, według tego, jaka
była przyczyna interwencji. Można wówczas powiedzieć: ―W tym a tym czasie Bóg
tego udzieli, takie czy inne przyjdą dobrodziejstwa lub kary‖. Tak właśnie święta Judyta
oznajmiła Holofernesowi zagładę synów Izraela. Najpierw powiedziała mu o licznych
grzechach i występkach, których się dopuścili, a potem podała wniosek z tego wysnuty:
Et quoniam haec f aciunt, certum est quod in perditionem dabuntur; ―Otóż, ponieważ
to czynią, pewna rzecz, że wydani będą na zagładę‖ (Jdt 11, 9-12). Jest to przykład
domyślania się kary z jej przyczyny. Znaczy to tyle, co: jest pewne, że grzechy
sprowadzają na grzeszących kary, gdyż tego wymaga sprawiedliwość. Mądrość Boża
potwierdza to, gdy mówi: Per quae quis peccat, per haec et torquetur; ―Przez co kto
grzeszy, przez to też karany bywał (Mdr 11, 17).
10. Szatan może poznawać takie rzeczy nie tylko rozumem naturalnym, ale kierując się
również doświadczeniem, którego nabrał, widząc jak Bóg postępuje w podobnych
wypadkach. Może to więc odgadnąć i przepowiedzieć. Świątobliwy Tobiasz poznał na
podstawie przyczyny karę zagłady grożącą Niniwie. Przestrzegł tedy swego syna,
mówiąc: ―Zważ, synu, w godzinie, w której ja i twoja matka pomrzemy, abyś uszedł z
tej ziemi, bo nie ostanie się ona; Video enim quia iniquitas eiusfinem dabit ei (Tb 14,
12-13). Widzę to jasno, że ta oto nieprawość stanie się przyczyną kary, tj. upadku i
całkowitego zniszczenia. Szatan i Tobiasz mogliby także poznać to wszystko nie tylko z
nieprawości miasta, lecz także na podstawie doświadczenia, widząc, że za takie grzechy,
jakie tam popełniano. Pan Bóg zniszczył świat potopem lub na przykład, że za grzechy
sodomitów Bóg zniszczył ich miasto ogniem. Tobiasz mógł te rzeczy poznać również i
przez Ducha Bożego.
11. Szatan wie, że na przykład Piotr, biorąc rzecz naturalnie, nie może żyć dłużej niż tyle
a tyle lat. Może więc taką rzecz przepowiedzieć. I tak przepowiedzieć może wiele
innych rzeczy i to na różne sposoby, których nawet w małym stopniu wymienić
niepodobna, są bowiem bardzo skomplikowane i tak bardzo subtelne, że mogą w błąd
wprowadzić. Błędów tych można uniknąć jedynie przez unikanie wszelkich objawień,
wizji i mów nadprzyrodzonych.
Słusznie więc gniewa się Bóg na duszę, która je dopuszcza. Jest bowiem zuchwalstwem
narażanie się na takie niebezpieczeństwo. Jest to zarazem zarozumiałość, ciekawość,
początek pychy, korzeń i podwalina próżnej chwały, wreszcie wzgarda rzeczy Bożych i
przyczyna rozlicznych nieszczęść, w które już wielu popadło. Niektóre dusze tak
rozgniewały Boga, że rozmyślnie dozwolił im błądzić, łudzić się, zaciemniać ducha,
opuszczać prawą drogę życia, dając miejsce ich próżnościom i przywidzeniom,
stosownie do słów Izajasza: Dominus miscuit in medio ejus spiritum vertiginis; ―Pan wmieszał w pośrodek niego
ducha zamętu (19,14). To określenie jest tym trafniejsze, że Izajasz czyni w nim aluzję
do tych, co chcieli poznać (s.268) rzeczy przyszłe sposobem nadprzyrodzonym. Bóg nie
dlatego wmieszał w pośrodek nich ducha zamętu, wzburzenia, czyli jednym słowem
ducha przewrotności, żeby sam chciał ich w błąd wprowadzić, lecz dlatego, ponieważ
oni pragnęli rzeczy, jakich przyrodzonym sposobem pojąć nie mogli. Bóg
rozgniewawszy się za to, dopuścił na nich zamieszanie powstrzymując światło w tym, w
co nie życzył sobie, aby się wtrącali. I dlatego mówi prorok, że zamieszanie sprawił w
nich Duch Boży przez to, że się od nich oddalił. Tak więc Bóg staje się przyczyną tamtej
szkody, oczywiście przyczyną pozbawiającą (causa privativa), która polega na odjęciu
światła i łaski, skutkiem czego ludzie nieuchronnie popadają w błąd.
12. W taki sam sposób dozwala Bóg, że i szatan zwodzi i zaślepia wielu, którzy na to
zasłużyli pychą i grzechami. Zdoła to szatan czynić i udaje mu się to, bo oni mu wierzą i
do tego stopnia uważają go za ducha dobrego, iż żadnym sposobem nie można ich
przekonać o błędzie. Opanował ich bowiem duch przewrotności, a Pan Bóg na to
zezwolił. Czytamy w Piśmie świętym, że i proroków króla Achaba uwiódł duch
kłamstwa za dopuszczeniem Boga, który rzekł do szatana: Decipies et praevalebis;
egredere, et fac ita; ―Zwiedziesz i przemożesz; wynijdź, a uczyń tak (1 Krl 22,22). I
rzeczywiście, tak dalece uwiódł proroków i króla, że nie uwierzyli prorokowi
Micheaszowi, przepowiadającemu im prawdę zupełnie przeciwną tej, którą tamci
wskazywali. Dopuścił Bóg na nich zaślepienie, by mieli to, czego sami pragnęli.
Albowiem pragnęli, aby Bóg postąpił i odpowiedział według ich żądania i pragnienia.
Już samo takie pragnienie było najpewniejszym warunkiem i powodem, aby Bóg
dopuścił na nich zaślepienie i omamienie.
13. Prorok Ezechiel tak mówi w imieniu Boga o tym, kto chce sposobem
nadprzyrodzonym, przez próżność ducha i swoją ciekawość, osiągnąć poznanie różnych
rzeczy: ―Jeżeli przyjdzie człowiek do proroka, aby mię przezeń zapytać, ja, Pan,
odpowiem mu sam przez siebie. I położę oblicze moje przeciw owemu człowiekowi, a
jeśliby prorok zbłądził i powiedział słowo, ja, Pan, zwiodłem proroka owego‖; Ego,
Dominus, decepi prophetam illum (Ez 14, 7-9). Należy to tak rozumieć, że Bóg nie da
swojej łaski w celu wyprowadzenia takiej duszy z błędu. Wyraża to słowami: ―Ja, Pan,
odpowiem mu sam przez siebie‖, co znaczy, że człowiek ten zostanie pozbawiony
wszelkiej łaski i względu Bożego, a tym samym popadnie w błędy. Wówczas szatan
poddaje duszy różne odpowiedzi według jej upodobania i pożądania. Dusza zaś cieszy
się nimi, gdyż one zgodne są z pragnieniem jej woli i tym sposobem pozwala się zwieść.
14. Może się wydawać, że odeszliśmy nieco od tematu podanego na początku tego
rozdziału. Obiecaliśmy bowiem udowodnić, że chociaż Bóg daje duszom odpowiedzi,
niejednokrotnie gniewa się na nie. Jeśli się jednak to dobrze rozważy, okaże się, że
wszystko to zostało powiedziane dla potwierdzenia naszego założenia, bo ze
wszystkiego wynika, iż Bóg, skoro dopuszcza tyle sposobów błądzenia, nie ma
upodobania w tym, by dusze szukały tych widzeń.
Św. Jan od Krzyża OCD, Doktor Kościoła, Droga na Górę Karmel, II, 22 (tłum. o. Bernard Smyrak OCD, wyd. 8, Kraków 2014, ss. 331-342)
Rozwiązuje pewną wątpliwość, mianowicie czemu nie wolno teraz w Nowym Zakonie
pytać Boga sposobem nadprzyrodzonym, skoro to dozwolone było w Starym Zakonie.
Uzasadnia to świadectwami św. Pawła.
1. Ustawicznie nasuwają się różne wątpliwości i dlatego nie możemy tak szybko
postępować naprzód, jak byśmy pragnęli. Trzeba bowiem usuwać wątpliwości i
wyjaśniać prawdę, aby nauka zachowywała zawsze swą wyrazistość i siłę. Wątpliwości,
jak i ta obecna, mają zawsze tę dobrą stronę, iż przyczyniają się do pogłębienia i
rozjaśnienia naszych zagadnień.
2. W poprzednim rozdziale orzekliśmy, że niezgodne jest z wolą Bożą, aby dusze
ubiegały się sposobem nadprzyrodzonym o dostąpienie nadzwyczajnych objawień w
rodzaju wizji, słów itp. Z drugiej zaś strony, widzieliśmy w tym samym rozdziale
świadectwa, dowodzące tego, iż w Starym Zakonie używano takich sposobów
obcowania z Bogiem. Sposób ten nie tylko był dozwolony, lecz sam Bóg go nakazywał,
a gdy nie słuchano, upominał. Widać to wyraźnie u Izajasza proroka, gdzie Bóg
wypomina synom Izraela, iż bez zapytania się Go chcieli pójść do Egiptu: Et os meum
non interrogastis; “A nie pytaliście się ust moich‖ (Iz 30, 2), co wam czynić należy.
Również w Księdze Jozuego czytamy, że gdy ci sami synowie Izraela dali się zwieść
Gabaonitom, Duch Święty wypomina im ten błąd: Susceperunt ergo de cibariis eorum,
et os Domini non interrogaverunt; ―Przyjęli tedy z żywności ich, a ust Pańskich się nie
pytali‖ (9, 14). Z Pisma świętego widać, że Mojżesz zawsze zapytywał Boga, co ma
czynić, tak samo król Dawid i inni królowie Izraela w swych wojnach i potrzebach, kapłani też i prorocy. Bóg zaś odpowiadał im i nieraz mówił z nimi, nie
gniewając się za to. Przeciwnie, gniewał się, gdy nie chcieli Go pytać. Dlaczego teraz w
Nowym Zakonie, zakonie łaski, ma być inaczej?
3. W odpowiedzi na to twierdzę, że główną przyczyną, dla której w Starym Zakonie tak
prorokom jak i kapłanom dozwolone było zapytywać Boga oraz żądać objawień i
znaków, było to, że wiara nie była jeszcze dobrze ugruntowana. Nie było jeszcze
ustanowione prawo Ewangelii, dlatego też musieli ludzie zapytywać Boga i On im
odpowiadał czy to przez słowa, widzenia, objawienia, czy też przez obrazy,
podobieństwa i inne rodzaje znaków. Wszystko zaś, co Bóg wtedy mówił i działał, były
to tajemnice naszej wiary i to wszystko, co się jej tyczy i do niej prowadzi. Ponieważ zaś
prawdy wiary nie pochodzą od człowieka, ale z samych ust Bożych, którymi je też
wypowiedział, dlatego wówczas było nieodzowne zapytywanie samych ust Bożych i
dlatego Bóg sam upominał tych, którzy w sprawach swoich nie pytali ust Jego, żeby im
odpowiedział, kierując w ten sposób ich sprawami według wiary, której jeszcze nie
mieli, bo nie była jeszcze ugruntowana.
Dzisiaj, w obecnym okresie łaski, kiedy wiara jest już utwierdzona w Jezusie Chrystusie
i ogłoszone jest już prawo Ewangelii, nie ma potrzeby pytać Boga dawnym sposobem
ani też nie potrzeba, by przemawiał jeszcze i odpowiadał, jak wówczas. Dał nam bowiem swego Syna, który jest jedynym Jego Słowem - bo nie posiada innego - i przez
to jedno Słowo powiedział nam wszystko naraz. I nie ma już nic więcej do powiedzenia.
4. Taki też jest sens świadectwa, jakie daje św. Paweł Żydom, chcąc wykazać, że
powinni odstąpić od dawnych sposobów przestawania z Bogiem prawa Mojżeszowego,
a zwrócić oczy jedynie do Chrystusa: Multifariam multisque modis olim Deus loquens
patribus in prophetis: novissime autem diebus istis locutus est nobis in Filio; ―Po
rozlicznych i przeróżnych sposobach, jakimi niegdyś mówił Bóg do ojców przez
proroków, na koniec w tych czasach przemówił do nas przez Syna (Hbr l, 1-2). Daje tu
Apostoł do zrozumienia, że Bóg jakby już zamilknął i nie ma już nic więcej do
powiedzenia. To bowiem, o czym częściowo mówił dawniej przez proroków,
wypowiedział już całkowicie, dając nam Wszystko, to jest swego Syna.
5. Dzisiaj zatem, jeśliby ktoś jeszcze pytał Boga albo pragnął od Niego jakichś widzeń
czy objawień, postąpiłby nie tylko błędnie, lecz również obraziłby Boga, nie mając oczu
utkwionych w Chrystusie całkowicie, bez pragnienia jakichś innych nowości.
Mógłby wtedy Bóg powiedzieć: ―Wszystko już powiedziałem przez Słowo, będące
moim Synem i nie mam już innego słowa; czyż mogę ci więcej odpowiedzieć albo
objawić coś więcej ponad to? Na Niego więc zwróć swe oczy, gdyż w Nim złożyłem
wszystkie słowa i objawienia. Odnajdziesz w Nim o wiele więcej niż to, czego pragniesz
i o co prosisz. Prosisz bowiem o słowo czy objawienie częściowe, jeśli zaś na Niego
wejrzysz, znajdziesz wszystko w pełni. On jest całą moją mową, odpowiedzią, całym
widzeniem i objawieniem. To objawienie wam wypowiedziałem, dałem i ukazałem,
przez nie odpowiedziałem, dając wam Syna mego za brata, mistrza, przyjaciela, za cenę
i nagrodę. Powiedziałem niegdyś na Górze Tabor, zstępując na Niego z Duchem moim:
Hic est filius meus diiectus, in quo mihi bene complacui, ipsum audite; ―Ten jest Syn
mój miły, w którym dobrze upodobałem sobie: Jego słuchajcie‖ (Mt 17, 5). Od tej chwili
odjąłem niejako rękę od wszelkiego nauczania i odpowiadania, zdając wszystko na
Niego. Powiedziałem: Jego słuchajcie, bo ja już nie mam do objawienia więcej wiary ani
do ogłoszenia więcej prawdy. To, co mówiłem dawniej, było obietnicą Chrystusa. Jeśli
mnie zaś pytano, to w związku z nadzieją Jego przyjścia i z błaganiem o Niego. W Nim
bowiem znaleźć miano wszelkie dobro, jak to widać z nauki Ewangelistów i Apostołów.
Kto by zaś dzisiaj pytał mnie dawnym sposobem i prosił, abym doń mówił, czy też
objawił cośkolwiek, byłoby to jakby powtórnym błaganiem mnie o Chrystusa i o nową
wiarę oprócz tej, którą objawiłem, byłoby więc brakiem wiary, jaka jest dana w
Chrystusie. Byłaby to nadto ciężka obraza umiłowanego mego Syna, nie tylko przez
brak wiary, lecz przez domaganie się niejako powtórnego Jego wcielenia oraz przejście
przez życie i śmierć. Nie znajdziesz już, o co byś mnie mógł prosić lub czego byś przez
objawienia i widzenia mógł żądać ode mnie. Patrz dobrze, a w Chrystusie odkryjesz
spełnione i urzeczywistnione swe pragnienia, a nadto jeszcze wiele więcej.
6. Jeżeli szukasz u mnie słowa pociechy, spojrzyj na mego Syna, posłusznego z
miłości ku mnie i uciśnionego, a znajdziesz prawdziwą pociechę. Jeśli chcesz, bym ci
objawił jakieś skryte rzeczy czy zdarzenia, podnieś tylko oczy na Niego, a znajdziesz
najskrytsze tajemnice i mądrość, i cuda Boże. On jest ich skarbnicą, według słów mego
Apostoła: In quo sunt omnes thesauri sapientiae et scientiae Dei absconditi; ―W
którym ukryte są wszystkie skarby mądrości i wiedzy‖ (Koi 2, 3). Te skarby mądrości są o wiele większe, słodsze i cenniejsze dla ciebie niż to, co byś wiedzieć pragnął. Dlatego
Apostoł chlubił się nimi i pragnął nic nie rozumieć, byle tylko znać Chrystusa
Ukrzyżowanego (l Kor 2, 2). Również gdy pragniesz wizji i objawień Bożych czy
cielesnych, patrz także na mego Syna w ludzkiej postaci. Znajdziesz wtedy więcej, niż
sądzisz, bo mówi o Nim św. Paweł: In ipso inhabitat omnis plenitudo divinitatis
corporaliter; ―W Nim cała pełność Bóstwa zamieszkuje cieleśnie (Kol 2, 9).
7. Nie można więc zapytywać teraz Boga w taki sposób jak w Starym Testamencie i nie
ma już konieczności, aby do nas mówił. Przez Chrystusa bowiem objawił nam całość
wiary i nic nowego już nie będzie nam objawiał. Gdyby zaś ktoś chciał teraz
otrzymywać cośkolwiek drogą nadprzyrodzoną, to niejako zarzucałby Bogu, że nie dał
nam w Synu swoim wszystkiego co potrzebne. Bo chociażby to czynił,
podporządkowując się wierze i polegając na niej, tym niemniej byłaby to ciekawość
rodząca się z małej wiary. Przeto nie powinniśmy oczekiwać nauki ani jakiejś innej
rzeczy drogą nadprzyrodzoną.
W chwili śmierci na krzyżu wyrzekł Chrystus: Consummatum est; ―Wykonało się (J
19, 30). Chciał powiedzieć, że spełniły się nie tylko wszystkie dawne sposoby
(obcowania z Bogiem), lecz i wszystkie obrzędy i ceremonie Starego Testamentu.
Dzisiaj musimy się we wszystkim kierować po ludzku i widzialnie nauką ChrystusaCzłowieka, [nauką Kościoła i jego sług i tą drogą krocząc leczyć ciemności naszej
niewiedzy i nasze słabości duchowe, na niej bowiem jest wystarczające lekarstwo. Kto z
tej drogi schodzi i oddala się od niej, grzeszy nie tylko ciekawością, lecz i wielkim
zuchwalstwem. Co zaś dotyczy rzeczy nadprzyrodzonych, nie można im zawierzyć, lecz
polegać należy tylko na nauce Chrystusa-Człowieka] i Jego sług, ludzi, i do tego stopnia,
jaki wskazuje nam św. Paweł: Quod si angelus de coelo evangelizaverit, praeterquam
quod evangelizavimus vobis, anathema sit; ―Choćby nawet anioł z nieba głosił wam
coś ponad to, cośmy wam głosili, niech będzie przeklęty (Ga 1,8).
8. Trzeba więc zawsze trzymać się nauki Chrystusa Pana, a niczemu innemu nie ufać, bo
niczym jest, jeśli z nią jest niezgodne. Niepotrzebnie trudzi się dzisiaj ten, kto chce
przestawać z Bogiem na sposób Starego Testamentu. Zresztą i dawniej nie każdy mógł
pytać Boga i nie każdemu Bóg odpowiadał. Do tego byli wybrani kapłani i prorocy i
przez ich usta poznawał lud naukę i prawo. Kto więc chciał dowiedzieć się czegoś od
Boga, nie sam Go pytał, lecz przez proroka lub kapłana. Król Dawid sam wprawdzie
czasem zapytywał Boga, ale dlatego, że był prorokiem, a i wówczas przywdziewał szaty
kapłańskie. Mówi o tym pierwsza Księga Królewska, gdzie król zwraca się do kapłana
Abiatara: Applica ad me ephod; ―Przyłóż mi efod (l Sm 30, 7). Efod zaś był
najważniejszą częścią kapłańskiego stroju i w nim to król radził się Boga. Najczęściej
jednak czynił to Dawid przez proroka Natana lub innych kapłanów. Z ust więc kapłanów
i proroków, a nie na podstawie własnego sądu, mógł każdy się upewnić, że to, co mu
zostało powiedziane, pochodzi od Boga.
9. Wszystko, co Bóg wtedy objawiał, nie miałoby powagi i siły powodującej wiarę,
gdyby nie zatwierdziły tego usta kapłanów i proroków. Bóg bowiem pragnie, aby
kierownictwo nad ludźmi mieli również ludzie im podobni i żeby człowiek kierował się i
rządził rozumem naturalnym. Stanowczo też żąda, abyśmy temu, co nam objawia sposobem nadprzyrodzonym ani nie dawali wiary, ani się w tym nie upewniali, dopóki to
nie przejdzie - jak przez przewód - przez usta człowieka. Dlatego zawsze, ilekroć coś
mówi czy objawia duszy, udziela jej również pewnej skłonności, dzięki której sama
dusza zwierza się z tym komu należy. Zanim to nastąpi, nie daje jej Bóg pełnego
zadowolenia, bo chce, ażeby człowiek osiągnął je za pośrednictwem drugiego,
podobnego sobie człowieka.
Czytamy w Księdze Sędziów, że chociaż Pan Bóg powiedział niejednokrotnie
Gedeonowi, że zwycięży Madianitów, on wahał się i wątpił, bo Bóg zostawił go w tej
niepewności. Upewnił się dopiero wtedy, gdy z ust ludzich posłyszał potwierdzenie tego,
co mu Bóg przepowiedział. Bóg, widząc jego niepewność, rzekł mu: ―Wstań, a idź do
obozu; Et cum audieris quid loquantur, tunc confortabuntur manus tuae, et securior ad
kostium castra descendes; ―A gdy usłyszysz, co mówią, wtedy się wzmocnią ręce
twoje i bezpieczniej ruszysz na obóz nieprzyjacielski (7, 9-11). Tak się też stało. Gedeon
bowiem usłyszał, jak jeden z Madianitów opowiadał drugiemu swój sen, według którego
Gedeon miał ich zwyciężyć. Umocniony tym na duchu, z radością począł
przygotowywać się do bitwy. Bóg nie chciał widocznie, żeby ten mąż polegał jedynie na
tym, co sam mu objawił drogą nadprzyrodzoną, skoro nie udzielił mu pewności, aż
zostało to potwierdzone sposobem naturalnym.
10. Widać to jeszcze jaśniej w postępowaniu Mojżesza. Otrzymał on rozkaz
wyprowadzenia z niewoli synów Izraelowych. Rozkaz był jasny, pewny i poparty
cudownymi znakami: laski przemienionej w węża i ręki obsypanej trądem. Mojżesz
jednak okazał taką słabość i niezdecydowanie w swoim posłannictwie, że chociaż Bóg
gniewał się na niego, nie mógł się zdobyć na [mocną] wiarę. Bóg wzbudził w nim
dopiero wiarę przez jego brata Aarona, mówiąc: Aaronfrater tuus Leyites scio quod
eloquens sit: ecce ipse egredietur in occursum tuum, vidensque te, laetabitur corde.
Loquere ad eum, et pone verba mea in ore eius: et ego ero in ore tuo, et in ore illius, etc.;
―Aaron, brat twój, Lewita, wiem, iż wymowny jest. Oto ten wynijdzie naprzeciw
ciebie, a ujrzawszy cię rozraduje się sercem. Mów do niego i połóż słowa moje w usta
jego, a ja będę w ustach twoich i w ustach jego‖ itd. (Wj 4, 14-15), ażeby jeden upewnił
się z ust drugiego.
11. Skoro to Mojżesz posłyszał, rozradował się nadzieją umocnienia i rady ze strony
swego brata. Taka bowiem jest właściwość duszy pokornej, że nie śmie sama przestawać
z Bogiem i nie może znaleźć pełnego zaspokojenia bez ludzkiego kierownictwa i rady.
Tego Bóg żąda i chętnie zbliża się do tych, którzy razem się jednoczą w celu rozważania
prawdy, ażeby ją, opartą już na naturalnym rozumie, potwierdzić i rozjaśnić. Takie
właśnie było jego postępowanie z Mojżeszem i Aaronem, był bowiem w ustach jednego
i drugiego.
Potwierdza to Ewangelia: Ubi fuerint duo vel tres congregati in nomine meo, ibi sum ego
in medio eorum; ―Gdzie bowiem dwaj albo trzej są zgromadzeni w imię moje, tam ja
jestem pośród nich (Mt 18, 20), to jest: Rozjaśniam i umacniam w ich sercach prawdy
Boże. Trzeba podkreślić, że nie powiedział Chrystus: ―gdzie jest jeden‖, tam ja jestem,
ale: jestem tam, gdzie jest przynajmniej ―dwóch. Dał nam zrozumieć, że nie
powinniśmy zachowywać dla siebie tego, co nam Bóg udzielił, ani się w tym upewniać bez zasięgnięcia rady i potwierdzenia Kościoła czy jego sług. Prawda bowiem nie
rozjaśni się i nie umocni w sercu osamotnionego i dlatego zostanie w niej słaby i zimny.
12. Mówi o tym Eklezjastes: Vae soli, quia cum ceciderit, non habet subleyantem se. Si
dormierint duo, fovebuntur mutuo: unus quomodo calefiet? et si quispiam praevaluerit
contra unwn, duo resistent ei; ―Biada samotnemu, bo jeśli upadnie, nie ma nikogo, kto
by go podniósł. Jeśli dwaj spać będą, zagrzeje się jeden od drugiego (miłością Bożą,
która jest w pośrodku); a jakże jeden się zagrzeje? To znaczy, jak przestanie być oziębły
w rzeczach Bożych? Jeśli też kto przemoże kogoś jednego (a mianowicie szatan, który
może przemóc tych, co sami chcą się kierować w rzeczych Bożych), dwóch, (tj. uczeń i
mistrz, jeśli się złączą społem w poznawaniu i czynieniu prawdy) oprze mu się (4, 10-
12). Człowiek sam, bez pomocy drugiego czuje się słaby i niepewny w odniesieniu do
rzeczy Bożych, choćby ich wiele słyszał. Św. Paweł, chociaż długo już głosił Ewangelię,
którą, jak sam mówi, nie od człowieka, ale od Boga był przyjął, pragnął jednak
zasięgnąć co do niej rady św. Piotra i Apostołów: Ne forte in vacuum currerem, aut
cucurrissem; ―Abym snadź nie na próżno stawał do zawodów (Ga 2, 2). To znaczy, aby
nie biegał na próżno, nie czując się bezpieczny, dopóki nie otrzyma upewnienia od
człowieka. Dziwna to rzecz, Pawle! Czyż Ten, który ci objawił Ewangelię, nie mógł cię
też zabezpieczyć przed błędem, w jaki mógłbyś popaść głosząc Jego prawdę?
13. Widać tu jasno, że tylko tym sposobem, jaki wskazaliśmy, można się upewnić co do
rzeczy objawionych przez Boga. Przypuśćmy bowiem, że ktoś ma taką pewność, jaką
miał św. Paweł co do swej Ewangelii, jako że już zaczął ją głosić, to jednak, choćby
objawienie było od Boga, jeszcze człowiek może się pomylić odnośnie do niego i tych
rzeczy, które go dotyczą. Bóg bowiem, chociaż mówi jedno, nie zawsze objawia drugie,
a często wyjawia rzecz samą, ale nie sposób jej spełnienia. Zazwyczaj bowiem nie
objawia, choćby nawet długo przestawał z duszą, tego wszystkiego, co może być
osiągnięte rozumem i za radą ludzką. To właśnie zrozumiał dobrze św. Paweł i chociaż
wiedział, że Ewangelię Bóg mu objawił, chciał ją jednak omówić z tymi, do których to
należało.
To samo widzimy w Księdze Wyjścia, gdzie Bóg, mimo iż tak poufnie przestawał z
Mojżeszem, nie dał mu jednak tak zbawiennej rady, jakiej mu udzielił teść Jetro.
Powiedział mu bowiem, że powinien wziąć sobie do pomocy sędziów, by lud nie był
zmuszony czekać od rana do wieczora (Wj 18, 21-22). Bóg potwierdził tę radę, ale sam
jej nie dał, bo leżała ona w zasięgu ludzkiego sądu i uznania. W widzeniach i
objawieniach, i słowach nadprzyrodzonych Bóg zazwyczaj nie objawia takich rzeczy,
żąda bowiem, by ludzie, o ile to tylko możliwe, posługiwali się rozumem, korzystali z
rady innych i do niej się stosowali. Jest tylko jeden wyjątek, który dotyczy spraw wiary,
gdyż te, chociaż nie są sprzeczne z rozumem, przewyższają wszelki jego sąd i poznanie.
14. Nikt nie powinien sądzić, że Bóg czy święci, choćby o wielu rzeczach mówili z nim
poufnie, muszą mu wyjawić błędy popełnione przez niego w jakiejkolwiek dziedzinie,
jeśli może to poznać inną drogą. W tych sprawach nie należy zbyt ufać sobie. Czytamy
bowiem w Dziejach Apostolskich, że św. Piotr, choć był głową Kościoła i Bóg oświecał
go bezpośrednio, błędnie jednak postąpił odnośnie do pewnego obrzędu, który stosował
między poganami. Bóg wtedy milczał. Dopiero św. Paweł upomniał go, jak sam o tym
mówi: Cum vidissem, quod non recte ambularent ad veritatem Evangelii, dixi Cephae coram omnibus: Si tu Judaeus cum sis, gentiiiter vivis, quomodo gentes cogis judaizare? ―Ale gdym ujrzał, że nie postępowali szczerze według prawdy Ewangelii, rzekłem do
Piotra wobec wszystkich:
Jeśli ty będąc Żydem, żyjesz zwyczajem pogan, jak możesz zmuszać pogan, by żyli
obyczajem Żydów? (Ga 2, 14). Pan Bóg zwrócił uwagę Piotra na ten błąd nie osobiście,
lecz przez innych, gdyż to uchybienie było sprawą, którą można było poznać i zaradzić
jej zwykłą drogą rozumu.
15. Wiele błędów i grzechów będzie Pan Bóg karał w dniu sądu u tych dusz, z którymi
blisko przestawał i którym wiele światła i pomocy udzielał. Poniosą one karę za to, że
ufając owej łasce obcowania z Bogiem oraz cnotom, które miały od Niego, opierały się
na nich, a zaniedbywały to, o czym wiedziały, że powinny czynić. Przerażone poczną
wtedy pytać, jak to sam Chrystus mówi w Ewangelii: Domine, Domine, normę in
nomine tuo prophetavimus, et in nomine tuo daemonia ejecimus, et in nomine tuo
virtutes multas fecimus? ―Panie, Panie! Czyśmy w imię Twoje nie prorokowali? I czy
w imię Twoje nie wypędzaliśmy czartów? I w imię Twoje wiele cudów nie czynili? - A
Pan im wtedy odpowie: Et tunc confitebor illis, quia numquam novi vos: discedite a me
omnes qui operamini iniquitatem; ―A wtedy wyznam im: nigdym was nie znał. Idźcie
precz ode mnie, którzy czynicie nieprawość‖ (Mt 7, 22-23). Do takich ludzi należał i
prorok Balaam i inni jemu podobni, którzy trwali w grzechach, mimo że Bóg do nich
przemawiał. Ukarze On kiedyś i wybranych przyjaciół swoich, z którymi poufale
przestawał na ziemi, a uczyni to za ich błędy i zaniedbania, na jakie nie potrzebował sam
zwracać im uwagi, bo można je było już spostrzec przy pomocy prawa i naturalnego
rozumu, których im udzielił.
16. Na zakończenie tego, cośmy mówili, powtarzam, że cokolwiek i w jakikolwiek
sposób odbiera dusza drogą nadprzyrodzoną, powinna to niebawem przedstawić
swojemu kierownikowi otwarcie, jasno, wyraźnie i z prostotą. Choć na pozór wydaje się,
że nie ma z czego zdawać sprawy, że szkoda na to czasu, bo odrzucając to i nie ceniąc
ani pragnąc tego, jakośmy już powiedzieli, dusza czuje się bezpieczna, to jednak
chociażby duszy wydawało się, że nie ma o czym mówić, wyznanie wszystkiego jest
konieczne, szczególnie gdy chodzi o sprawy widzeń, objawień czy innych udzielań
nadprzyrodzonych, bez względu na to czy są jasne, czy nie. Musi to zrobić dla trzech
powodów:
Pierwszy jest ten, że Bóg udziela wielu rzeczy, ale ich skutku, mocy, światła i pewności
nie utrwala w duszy całkowicie, dopóki nie będą one przedstawione temu, kogo Bóg
pragnie mieć jej sędzią duchowym. Ma on bowiem władzę wiązać i rozwiązywać,
zatwierdzać lub odrzucać, według tego cośmy uzasadnili na podstawie wyżej
przytoczonych dowodów. Widzimy też niemal codziennie z doświadczenia, że tak jest.
Dusze pokorne, doświadczające tych rzeczy, po przedstawieniu ich komu należało,
odczuwają nowe zadowolenie, umocnienie, oświecenie i pewność, tak że niektórym się
zdaje, iż dopóki tego nie powiedziały, nic się im odczuć nie dało i niczego nie otrzymały,
a teraz odbierają je jakby na nowo.
17. Druga przyczyna na tym się zasadza, że dusza potrzebuje zwykle pouczenia o tym,
co jej się zdarza, aby mogła postępować w ogołoceniu, tj. wśród nocy ciemności. Pozbawiona takich pouczeń, choćby sama nie pragnęła rzeczy nadprzyrodzonych,
pobłądzi, zejdzie z drogi duchowej na zmysłową, przez którą po części przechodzą także
rzeczy szczegółowe.
18. Trzeci powód jest ten, że dusza celem osiągnięcia pokory, posłuszeństwa i
umartwienia, musi zdobyć się na ofiarę ze wszystkiego, choćby nawet to wszystko było
dla niej bez znaczenia i ona za nic to miała. Są czasem dusze, które wiele kosztuje
wyznawanie takich rzeczy, gdyż wydają się im czymś i lękają się sądu tych, z którymi
muszą o nich mówić. Takie usposobienie jest znakiem niedostatecznej pokory, a więc dla
tego samego dusza powinna owe rzeczy wyznać. Inne bardzo się wstydzą wyznawać te
rzeczy. Nie chciałyby bowiem przyznać się, że doznają rzeczy, które zdają się być
właściwe świętym. Nie chcą ich także wyznawać z powodu innych wrażeń, jakich przy
tym doznają. Gdy zaś sądzą, że nie ma o czym mówić, bo wagi do tego nie przywiązują,
tym bardziej potrzeba, by się umartwiały i wyjawiały je, aż staną się pokorne, proste,
uległe i ochotne w wyznawaniu. Potem będą to zawsze wyznawały z łatwością.
19. W związku z tym, co zostało powiedziane, należy zauważyć, że jeśli położyliśmy
nacisk na potrzebę odrzucenia takich rzeczy oraz na to, że spowiednicy nie powinni
wdawać się z duszami w długie o nich rozprawy, to nie dlatego, ażeby ojcowie
duchowni mogli w tych sprawach okazywać duszom niezadowolenie czy też odtrącać je
ze wzgardą. Takie postępowanie staje się dla dusz okazją do udręczenia i nieśmiałości w
ich wyjawianiu. Stąd zaś okazja do wielu niewłaściwości, jeśli zostanie zamknięta brama
wyznania. Objawienia te, jak mówiliśmy, są środkiem i okazją do postępu i przez nie
Bóg podnosi dusze. Z tego powodu nie można źle o nich sądzić, lękać się ich czy
gorszyć się nimi. Trzeba raczej wielkiej łagodności i dobroci dla takich dusz, trzeba
dodawać im odwagi i ułatwiać im wyznanie. Dobrze też będzie, gdyby zaistniała taka
potrzeba, rozkazać im to formalnie, ponieważ w wyznawaniu ich niektóre dusze zwykły
odczuwać taką trudność, że aż tego rodzaju środkami trzeba je przymuszać. Trzeba je
prowadzić przez wiarę, ucząc je łagodnie odwracać oczy od wszystkich tych rzeczy i
podając im naukę, w jaki sposób dla postępu swego mają z nich ogołacać pożądanie i
ducha. Trzeba pouczać je, że przed Bogiem więcej znaczy jeden czyn czy akt woli
spełniony w miłości, niż wszystkie widzenia i obcowania niebieskie. Nie są one bowiem
ani zasługujące, ani naganne i wiele dusz, chociaż nie doświadcza tych rzeczy, stoi o
wiele wyżej niż inne. które wiele ich doznają
Komentarze
Prześlij komentarz